where is the love?
Imię
Wiek
Płeć
mężczyzna
Stan cywilny
Mieszkam
Polska, podkarpackie
Chiński znak zodiaku
Znak zodiaku
Gadu-Gadu:
11764790
Adres
Zarejestrowany
Ostatnio zalogowany
14.05.2012
Teraz
online
Profil oglądano
Ulubiony kolor
Ulubiony film
Ulubiony serial
Ulubiony aktor
Ulubiony artysta
Słucham
Ulubiony pisarz
Ulubiona książka
Lubię
Nie lubię
Zainteresowania
Motto
dziś stwarzasz to co jutro wczorajszym będzie
O mnie
Komentarze
Musisz być zalogowany żeby dodawać komentarze
zgubiłam znowu swoją radość, a w jej miejsce zajęła frustracja i tęsknota.
Kejsza
Cóż, raczej za wszelką cenę unikam ostatnio gadek o miłości, by już kompletnie nie dostać świra - podstawowa metoda: aby od czegoś uciec, nie mów o tym wcale, albo znajdź tyle negatywów, że odechce Ci się tego do końca życia ; )
Eh, pełnorybia jeszcze z Ciebie osoba, ja mojej rybości już mam permanentnie dość, przerzucam się na Skorpiony, im jest łatwiej.
zakochana_w_zyciu
"jak można żyć bez serca?" - "jak można żyć tylko sercem" hmm..serce - moje serce druga połowa;)
Tatiana Vero
Wiem, społeczeństwo ssie, a i tak będą się czepiać tej różnicy wieku, ach...
daisy flower
no cóż. nie czuję się bardziej zrelaksowana po nich, ale być może tak jest. nie wyobrażam sobie życia bez Niego.
no-name-no-surname
Niestety, ten konkretny wiersz to Rafał Wojaczek, choć nie ukrywam, że sama chciałabym umieć tak pisać., gdyż jest niesamowity. Część słów na blogu jest moja część to tylko cytaty.
Konto usunięte
Na blogu z ocenami pisales komentarz o tym, że nie masz playerka - Jak cos to zapraszam do http://www.the-forbidden.za.pl/szablony/muzyka.html
lub http://layout-bases.mylog.pl/
nie wiem czy o taki plaerek chodzi
urodzona31marca
Dziękuję za rady!
Do szkoły podchodzę bardzo sceptycznie, nie będę się załamywała z powodu jedynki, ale trzymam to pod kontrolą.
bardzo czasochłonne zajęcie...
idiotka
zdaję sobie sprawę, że nikt nie lubi cierpiętników i marud, ale ciężko jest nie być marudą w tej sytuacji. poza tym myślę, że ludzie nie odbierają mnie jako takiej. (chociaż musiałabym zapytać). w towarzystwie nie jestem smutasem, ale nie robię tego na siłę. to nie jest tak, że udaję i przy kimś jest `hahahaha` a w domu lamenty i płacze, bo tak to sobie wymyśliłam. cały czas jestem sobą - wnioskuję to po tym, że nie muszę się w żaden sposób wysilać.
no, chyba, że to moje zrozpaczenie i desperację da się wyczuć jakoś podświadomie. jedyne rozwiązanie. bad aura. haha.
albo inaczej: za dużo analizuję wszystko.